Al.17 Grudnia – Osobliwe miejsce na mapie Gdyni

Witam wszystkich moich Czytelników i Obserwatorów ! Przy tej okazji dziękuję za cierpliwość związaną ze zmniejszeniem się ostatnio ilości wpisów na blogu. Oczywiście lato to okres szczególny – raczej niesprzyjający zdyscyplinowanej rutynie pracy. Z drugiej strony nie traciłem czasu w zbieraniu dokumentów, zdjęć, linków, które wzbogacają moją wiedzę i ogląd wielu gdyńskich wątków a muszę je jeszcze „obrobić”, dopracować na potrzeby blogu, by tą wiedzą, tudzież fotograficznym zapisem podzielić się i z Wami !
Dziś zabieram Was na Al.17 Grudnia. Jestem niemal pewien, że znakomita większość gdynian nie zdaje sobie sprawy, że nierzadko idzie właśnie tą drogą.
A miejsce to szczególne. Swoją nazwę nosi od niedawna – zapewne w związku z przebiegiem Wydarzeń Grudniowych w 1970 roku, kiedy to protestujący robotnicy próbowali ominąć w swym marszu blokady oddziałów ZOMO i klucząc wzdłuż głównej trakcji kolejowej znaleźli się zapewne w opisywanym dziś przeze mnie miejscu. Nazwa jest tu myląca, bowiem w rzeczywistości nie jest to żaden trakt uliczny na którym odbywa się normalny ruch. Aleja stanowi naturalną granicę między Śródmieściem a Działkami Leśnymi, które rozdziela szeroki pas torowiska kolejowego. Może i nazwanie tej drogi aleją w sensie rekreacyjnym jest adekwatne, ale nie stanowi ona części jakiegokolwiek parku – raczej sama jest miejscem, które za park służy. Jak to dziwnie w Polsce (i nie tylko) bywa, bliskość kolejowego traktu sprzyja wrażeniu ogólnego zaniedbania i niedoinwestowania. Nierówny, wypychany korzeniami solidnych drzew krawężnik, liczne niekompletne, często całkowicie pokryte sprayem ławki, nierówne, zapadające się schody to niewątpliwie „ciemniejsza” strona tego miejsca, choć akurat mnie owa dzikość, szczególnie podczas refleksyjnych, jesiennych spacerów jakoś bardzo nie przeszkadza. Fakt, zawsze czułem osobliwy pociąg do miejsc upadłych 🙂
Możecie tu zobaczyć licznych uczniów okolicznych szkół średnich podczas długich przerw, więc na wolne miejsce na ławkach w okolicach Al.Piłsudskiego do wczesnego popołudnia nie ma co liczyć. Nie dziwi też spora grupa smakoszy taniego wina i piwa, którzy tu również znaleźli swoją oazę spokoju. Tu wspomnę, że od dawnych czasów PRL jedynymi w zasadzie pojazdami (oprócz rowerów), które swobodnie poruszały się aleją to wozy policyjne i pojazdy Zieleni Miejskiej. Wprawdzie dzisiejszej policji daleko do tupetu i rozmachu działań milicyjnych „nysek”, jednak niedawne prawne zmiany nie pozwalają parkowym piwoszom na zbyt spokojną konsumpcję…
Dużo tu też okolicznych mieszkańców z pieskami, coraz więcej, jak wszędzie, biegaczy, rozprawiających o życiu emerytów, no i rozanielonych zakochanych par. Rowerzyści zawsze lubili ten skrót, nieco kłopotliwy za względu na fakt, że aleja jest przerywana schodami. Teraz jest ich mniej ze względu na alternatywną droge rowerową wzdłuż ul.Władysława IV.
Aleja 17 Grudnia rozpoczyna się schodami prowadzącymi w górę od Al.Piłsudskiego (faktycznie ta „koncepcja” zaczyna się de facto od przystanku SKM Wzgórze Sw.Maksymiliana) i ciągnie się łagodnymi skrętami, z prawej strony mając nieprzerwanie trakt kolejowy i charakterystyczny odgłos często przejeżdżających kolejek SKM, z lewej natomiast mijamy liczne licea, poradnię medyczną, przedszkola, by dojść do kolejnych schodów (tu jest bezkolizyjna droga dla rowerów !). Aleja jest rozdzielona pieszymi pasażami komunikacyjnymi, które musiały ongiś i muszą obecnie łączyć Śródmieście z „zatorzem”, czyli Działkami Leśnymi. Pasaże uliczne zamykają park z obu krańców (al.Pilsudskiego od południa a ul.10 Lutego od północy).
Póki co dotarliśmy do pasażu dla pieszych, który jest przedłużeniem ul.Żwirki i Wigury (nieopodal znajduje się Pogotowie Ratunkowe). Wspinamy się na następne schody i po zaledwie 150-200 metrach mamy szerokie zejście do ul.Obrońców Wybrzeża i 3 Maja. Osobliwością jest brak przejścia na drugą stronę torów. Tak więc schodzimy schodami i nie skręcając w prawo do schodów prowadzących do wspomnianych ulic Śródmieścia, idziemy przed siebie i wchodzimy na kolejne schody. Tą częścią alei dotrzemy już do jej końca czyli schodami w dół do ul.10 Lutego. Zanim to jednak nastąpi i niektórzy z Was przetestują tę trasę, parę słów na temat tego fragmentu alei. Jest on niewątpliwie najdłuższym i najbardziej zróżnicowanym rejonem. Bezpośrednia bliskość ścisłego centrum daje możliwość kontaktu wzrokowego i szybkiego dotarcia do wielu gdyńskich „ikon” architektury, czy po prostu biur, dworca, urzędów itp.; jednocześnie mamy sposobność pozostania w komforcie przyjemnego odizolowania. Ten odcinek ma kilka „mini” schodów niwelujących różnicę terenu (nieraz będę jeszcze wracał do tego, że Gdynia relatywnie jest w swej rzeźbie terenu typowym miastem górskim !). Jest tu też ciekawe rozszerzenie traktu, ewidentnie sugerujące parkowy klomb i to, że ten „park” pamięta lepsze czasy.
Niedawno widziałem dość poważną wycinkę drzew na alei – niby nic: takie akcje odbywają sie przecież co jakiś czas, by nie powiedzieć, że cyklicznie. Jednak z „nieźle poinformowanych źródeł” dowiedziałem się, że ma tu powstać droga rowerowa ! Na pewno wygodniejsza to opcja wobec braku ciągłości odcinka na ul.Władysłwa IV. Jest jednak jeszcze potencjalnie pewien bardzo pozytywny skutek jeśli to prawda: jeśli powstanie droga rowerowa, to jednocześnie w dużym zapewne stopniu zostanie uporządkowana cała aleja. Czy droga zostanie skutecznie połączona z ul.Morską ? To niełatwe i kosztowne zadanie, zważywszy na logistyczne wyzwanie Węzła Pokoju… Niewątpliwie pozostaje nam oczekiwanie – z dużą dozą nadziei 🙂
Zapraszam do galerii !

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s